Tomasz Lipko – „Notebook”

aa

Powieść Tomasza Lipko „Notebook” jest reklamowana na okładce jako thriller 2.0. I nie bez przyczyny – w fabułę wpleciono nie tylko linki do stron czy filmów związanych z fabułą, ale także zdjęcia, które, dzięki specjalnej aplikacji na smartfony, zamieniają się w filmy, wzbogacając w ten sposób fabułę. Jak sprawdził się ten dość ciekawy pomysł? O tym później.

Prokurator Radosław Bolesta wezwany jest do śmiertelnego wypadku drogowego. Ofiarą jest młoda kobieta oraz jej kierowca. Standardowa z pozoru sprawa zaczyna się wikłać, gdy prokurator zaczyna poszukiwanie rodziny i znajomych denatki. Okazuje się, iż nie jest to takie proste, w dodatku tajemnicza nieznajoma wydaje się być całkowicie anonimowa, choć współpracuje z wieloma agencjami medialnymi. Jedynym śladem jest jej notebook, z którego prokurator Bolesta kopiuje wszystkie dane. Wkrótce okazuje się, że danych tych poszukuje również ABW, a główny bohater wpada w sam środek gigantycznej afery.

Informatyka pełni w tym thrillerze pierwszoplanową rolę. Dane, jakie zdążył przejrzeć Bolesta, przyprawiają o ból głowy. Nielegalny handel narządami ludzkimi, przemoc w domu dziecka, mniejsze i większe tajemnice, skrywane przez czołowych polityków… A to wszystko to tylko wierzchołek góry lodowej. Dane zawarte na notebooku (a później na dysku) mogłyby wstrząsnąć całą polską (i nie tylko) sceną polityczną.

W rozwiązaniu zagadki pomagają prokuratorowi dwaj przyjaciele – policjant Igor oraz ksiądz Bartek. I donoszę wrażenie, że tak naprawdę to oni stanowią o jakości tej książki. To już nie nastoletni idealiści, z których jeden wierzy w niezawisłość sądów, drugi chce być idealnym, praworządnym policjantem a trzeci idzie drogą wiary. Teraz to panowie w średnim wieku, którzy wiedzą, że idealizm nie istnieje, tak jak nie istnieje tylko biel i czerń. Każdy z nich przechodzi pewien kryzys, związany z tym, iż ich ścieżki życiowe przebiegały niezupełnie zgodnie z oczekiwaniami. I jak dla mnie to właśnie to zderzenie rzeczywistości czterdziestolatków z młodzieńczymi marzeniami stanowi najciekawszy wątek fabularny w tej książce.

Powieść skrzy się wręcz od nowinek technicznych, w których gubi się nawet nasz główny bohater. Mamy tu i okulary z kamerą, i wirtualną walutę, i mnóstwo innych rzeczy, dzięki którym „Notebook” pretenduje do miana technothrillera. Ale, jak wspomniałem na wstępie, ciekawym pomysłem było wzbogacenie książki o efekty multimedialne. Tyle, że tu pojawiają się problemy.

W przypadku książki drukowanej obejrzenie filmików za pomocą smartfona nie sprawia trudności, jednakże nie wierzę, że komuś chciałoby się przeklikiwać mozolnie link do filmu w Youtube. Czytając z kolei e-bookową wersję na czytniku, również nie będziemy mogli obejrzeć rzeczonego filmiku, natomiast czytając na smartfonie (jak ja to uczyniłem) linki co prawda przeniosą nas w podlinkowane miejsca, jednak obejrzenie filmów w aplikacji wymagać będzie drugiego smartfona. Być może korzystniej by to wypadło, gdyby autor zdecydował się tylko na jedną z form prezentacji. Samo rozwiązanie jest ciekawe, mi podobał się zwłaszcza ostatni filmik, który świetnie podkreślił całą książkę i jej zakończenie.

Książkę oceniam bardzo pozytywnie, choć jej przesłanie jest nieco przerażające. Jednakże warto pamiętać, iż Tomasz Lipko bazował swoją powieść na już istniejących wynalazkach i niewątpliwie nie przesadził, choć co niektórzy z tym się nie zgodzą. Totalna inwigilacja obywateli jest niestety już faktem, a nowe oprogramowanie (jak choćby najnowsze okienka) czy nowe urządzenia mają coraz więcej funkcji, śledzących obywateli. Takich, które znamy i takich, których istnienia tylko się domyślamy.

Książka zrecenzowana w ramach akcji:

a

Remigiusz Mróz – „Parabellum. Głębia osobliwości”

a

Jeśli, podobnie jak ja, z zapartym tchem śledziliście przygody braci Zaniewskich, Marii a także Christiana Leitnera oraz sadystycznego Blankenburga, zapewne ucieszyliście się z ukazania się trzeciej i niestety ostatniej części cyklu „Parabellum” – tym razem z podtytułem „Głębia osobliwości”. Choć książka wydana została przez inne wydawnictwo niż swa poprzednie tomy, zachowano podobny układ graficzny okładki, dzięki czemu na półce wszystkie części prezentują się równie efektownie. No ale przecież nie okładka jest tu najważniejsza, ale treść. Jak zatem wypada tom ostatni na tle poprzedniczek?

Kto zna twórczość Remigiusza Mroza wie, że może spodziewać się szybkiej akcji, ciekawej fabuły i mocnego zakończenia. I właśnie to dostaje, w dodatku śmiało można powiedzieć, iż jest to najlepsza część cyklu. Dzięki zastosowaniu znanego z poprzednich części podziału akcji na trzy równolegle toczące się przygody głównych bohaterów, powieść czyta się wyjątkowo szybko, pragnąc dowiedzieć się, co będzie dalej. A dzieje się w tej książce wyjątkowo dużo.

Ponownie zwiedzimy z braćmi Zaniewskimi kawał Europy, a nawet i Azji. Ponownie dojdzie też do niespodziewanych spotkań, mocnych scen (wszak toczy się wojna) i trafi się nawet mała zagadka detektywistyczna, co w całej trylogii stanowi swoiste novum. Akurat ten motyw mi osobiście bardzo się spodobał, zwłaszcza iż rozwiązanie zagadki tajemniczych morderstw jest zaskakujące (co zważywszy na fakt, kto jest autorem książki, jakoś mnie nie dziwi).

Tym razem los znacznie gorzej potraktuje Staszka Zaniewskiego, który trafi do jednego z najgorszych obozów pracy. Drugi z braci wyruszy do Rumunii w poszukiwaniu formującego się polskiego wojska, jednakże nie do końca wszystko potoczy się tak, jakby chciał. Z drugiej strony spokojny, wyrachowany dotychczas Leitner tym razem pokaże swe nieco inne oblicze, realizując pewien plan. Wpływ na jego zachowanie ma niewątpliwie zaginięcie żony i dziecka, ale czy tylko? Jeśli chodzi o Leitnera, niczego nie można być pewnym…

I teraz chciałbym jeszcze napisać coś o braciach Blankenburg, ale… Holzera w tej książce nie ma! I to mnie mocno zaskoczyło, gdyż dość ważna przecież dla fabuły postać rozpłynęła się w powietrzu. Podobnie zresztą jak jeszcze kilka innych, które miały spory potencjał by w powieści namieszać, a tymczasem również zniknęły. I to chyba jedyna wada tej znakomitej książki – kilka wątków nie zostało należycie zakończonych. Na przykład Adam Kiendry, który aż prosi się o pojawienie się w dalszej części, zwłaszcza iż możliwość taka jest. Oczywiście to autor pisze książkę i realizuje swe pomysły, mi jednak tej postaci nieco zabrakło. Odniosłem wrażenie, iż Mróz skupił się za bardzo na poprowadzeniu wątków głównych, zapominając o dokończeniu lub wyjaśnieniu kilku pobocznych.

Jeśli jeszcze miałbym się do czegoś doczepić, to jest to „nieśmiertelność” bohaterów. Rozumiem, że wojna, że ciężko, ale niektórzy są zdecydowanie za bardzo odporni na śmierć i zadziwiająco szybko się regenerują jak na warunki, w których przychodzi im żyć. Nie twierdzę, że to niemożliwe, jednakże trochę tutaj autor chyba przesadził nawet biorąc pod uwagę fakt, iż jest to tylko fikcja literacka.

Chcę jednak podkreślić, że te niedogodności to tylko malutkie minusiki. Książka wciąga i naprawdę łatwo ją pochłonąć w kilka dni mimo iż jest najdłuższa z całej trylogii. Mnóstwo akcji, mnóstwo zaskakujących rozwiązań fabularnych sprawiających, iż niemal automatycznie przerzuca się kartki by dowiedzieć się, co dalej, nietuzinkowi bohaterowie drugo- i trzecioplanowi, czasem przerażający, czasem tajemniczy, czasem, jak choćby Farouk, wzbudzający od razu sympatię. Zdecydowanie jedna z najlepszych książek, które czytałem w ciągu ostatnich miesięcy.

No i – znając tendencję Remigiusza Mroza do zaskoczeń czytelnika – może doczekamy się tomu czwartego, a te małe minusiki okażą się celową zagrywką autora? Byłaby to fantastyczna wiadomość!

Książka zrecenzowana w ramach akcji:

a

Planeta Zapomnianych Książek – czytaj i zdobywaj nagrody!

j

Tajemniczy kataklizm doprowadził do zniknięcia wszystkich książek z powierzchni Planety Zapomnianych Książek. Wraz z nimi mieszkańcy zostali pozbawieni źródła wiedzy, a ich cywilizacja cofnęła się o kilkaset lat. Los planety nie jest jednak przesądzony. Możemy im pomóc czytając, wypożyczając, a od teraz również oceniając książki.

Planeta Zapomnianych Książek, to gra internetowa umożliwiająca zdobywanie nagród za podejmowanie działań związanych z czytelnictwem. Jeżeli korzystasz z bibliotek lub księgarni, to jesteś na dobrej drodze do wygrania książek, czytników e-booków, tabletów i wielu innych cennych nagród.

Każdy z graczy może wykonywać misje, zdobywać punkty i kolejne poziomy oraz poznawać historię świata gry. Planeta Zapomnianych Książek to obecnie 3 poziomy graczy, ponad 50 różnych misji i ponad 30 odznak, które można otrzymać za ich wykonywanie, a ich liczba ciągle rośnie.

Dzięki akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają, można pomóc Planecie Zapomnianych Książek poznając książki polskich autorów. W poszczególnych lokalizacjach planety (np. na forum miejskim) ukryto 10 książek objętych patronatem medialnym akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają. Za znalezienie każdej z nich gracz otrzyma 4 BookCoiny oraz specjalną odznakę. Dodatkowo osoba, która pierwsza odnajdzie wszystkie książki i prześle ich tytuły organizatorom gry otrzyma nagrodę książkową.

Planetę Zapomnianych Książek można znaleźć pod adresem PLANETA-ZK.PL.

Gra powstała dzięki inicjatywie Elżbiety Maruszczak i Marka Maruszczaka, członków Fundacji To My. Do tej pory wygrała konkurs e-wolontariat, a uzyskane środki przeznaczono na nagrody dla graczy. Planetę Zapomnianych Książek wspiera również ogólnopolska sieć tanich księgarni Tak Czytam oraz portale BiblioNETka i Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

 Fabuła misji:

 Odnajdź zagubione książki

Przejście ze skwaru pustynnego miasta do chłodnego mroku biblioteki przyprawia Cię o dreszcze. Po chwili, kiedy twój wzrok przyzwyczaja się do panujących w budynku warunków, dostrzegasz biurko, za którym siedzi bibliotekarz.

Kiedy podchodzisz bliżej mężczyzna zaczyna mówić tak, jakby kontynuował przerwaną przed chwilą rozmowę. Być może pomylił Cię z kimś innym, ale nie zaszkodzi wysłuchać tego co ma do powiedzenia.

Nie wszystkie książki docierają do biblioteki. Tragarze muszą gubić część z nich po drodze do budynku. Jestem na to za stary. Ledwo widzę książki, które mam na biurku. Nie odnajdę tomów, które do tej pory muszą być na wpół zakopane w pustynnym piasku. Może mógłbyś mi pomóc?

Rozejrzyj się po Umastis i poszukaj jednej z dziesięciu zaginionych książek. Za odnalezienie każdej z nich Pierwszy Bibliotekarz Umastis zapłaci Ci 2 BookCoiny.